środa, 19 października 2016

J.R.R. Tolkien- "Hobbit"


Liczba stron: 234 (zależy od wydania)
Wydawnictwo: Iskry, Amber
Oryginalny tytuł: The Hobbit or there and back again
Data wydania: 1938 rok

Opis:

Pierwsza książka Tolkiena zdobyła tak ogromną popularność, że dziś trudno wręcz spotkać kogoś, kto nie słyszałby o hobbitach. Od 1937 roku jest nieprzerwanie wznawiana na całym świecie.Tolkien napisał ją dla swoich dzieci, ale stała się klasyką i wstępem do Władcy Pierścieni.To właśnie w Hobbicie Tolkien po raz pierwszy odmalował wypełnionąprzez smoki, czarodziei i magiczne przedmioty krainę, którą przemierzają niezwykli bohaterowie w odwiecznej walce dobra ze złem.Hobbit to opowieść o niezwykłej podróży podjętej przez krasnoludy, które wyruszają wykraść strzeżone przez smoka złoto. Ich nieoczekiwanym partnerem staje hobbit Bilbo Baggins. Bilbo, jak wszyscy hobbici, bardzo sobie ceni dobre jedzenie, spokój i wygodę, ale jego udziałem staje się wielka przygoda...



 Recenzja:

Dosłownie parę minut temu przeczytałam ostatnie zdanie "Hobbita" i wiecie co? Zrobiło mi się smutno. Zrobiło mi się naprawdę smutno, że ta przygoda tak szybko się zakończyła. To był mój pierwszy raz z twórczością Tolkiena. Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem "Hobbita", nie wspominając już nawet o "Władcy Pierścieni". Ekranizacje znam na pamięć (uwaga: najbliższa jest w ten piątek, tj 21 października w tvn) i jestem ogromną fanką tego klimatu, pomysłu i ogromu zaangażowania jaką Tolkien musiał włożyć w powstanie całej historii. I choć długość tych książek, jak i opinie o trudnościach z przebrnięciem przez nie na długo odstraszyły mnie od ich przeczytania, wreszcie zrobiłam to. Rozpoczęłam cudowną (póki co) przygodę z Hobbitami i jedno słowo, które nasuwa mi się teraz na myśl po przeczytaniu "wstępu" do całej historii z pierścieniem to: CUDO. 
Historia wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się uwolnić, aż do samego końca. Poczucie humoru to coś za co Tolkien usytuował się w moim książkowym sercu. Wszystko jest idealnie dopracowane i choć oglądałam ekranizacje, to nie sądziłam, że tekst wywrze na mnie jeszcze lepsze wrażenie. Historia Bilba jest jedną z tych, do których często się powraca, których czytanie sprawia ogromną przyjemność i każda krzywda, która ma miejsce na łamach stron sprawia, że wstrzymuje oddech i z niecierpliwością, czasem bolącym sercem czekam na to co nastąpi później. Tolkien stworzył świat, w których można się zatracić i spędzać czas wśród krasnoludów i elfów. W sposób idealny, oddziałuje na wyobraźnię zarówno młodych czytelników, jak i tych starszych.
Żałuję, naprawdę żałuję, że wcześniej nie przeczytałam "Hobbita". Tak długo wolałam polegać jedynie na filmie, który swoją drogą dość mocno nagina treść książki- i choćby z tego względu polegam "łyknąć" pisemnego Hobbita. Następne co zrobię to przeczytanie całego "Władcy Pierścieni". Jestem bardzo ciekawa czy przyjdzie mi to tak samo łatwo i przyjemnie.

Jeżeli przeczytaliście książki Tolkiena to koniecznie podzielcie się swoimi odczuciami. Czekam na komentarze z niecierpliwością, a tymczasem otwieram "Drużynę Pierścienia" :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz