sobota, 30 lipca 2016

Łupy- czerwiec, lipiec


Pamiętam jak miałam swojego pierwszego bloga kosmetycznego i kupowałam tony, naprawdę tony kosmetyków (szczególnie lakierów), których nawet nie byłam w stanie zużyć. Można ze spokojem stwierdzić, że wtedy liczyła się dla mnie bardziej ilość, różnorodność, a niżeli jakość. Nie myślałam o tym czy faktycznie czegoś potrzebuje czy też jest to tylko moje widzi-mi-się, które za chwile się zmieni. Od tamtych chwil minęło już sporo czasu i faktycznie muszę przyznać, że człowiek dojrzewa nawet w tych, można by stwierdzić banalnych, nic nie znaczących sprawach. Obecnie zanim coś kupię dwa razy zastanowię się czy naprawdę będę używać tego kosmetyku i czy nie posiadam już czegoś podobnego. Częściej wolę uzbierać sobie na jakiś nieco droższy kosmetyk niż na te tanie, które często się u mnie nie sprawdzają (wiadomo, bywa różnie). 



Zbierałam dzisiaj kosmetyki, które kupiłam w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy i muszę przyznać, że to co widzicie na zdjęciu powyżej to wszystko co wpadło mi w ręce. Nie jest tego dużo, a wszystko zostało wcześniej przemyślane. Nie przeciągając dłużej pokażę Wam co doszło do mojej kosmetyczki:  


Zoeva, paleta Cocoa Blend- prezent od mojego M. Już od dawna marzyłam o paletce z Zoevy. Na oku miałam właśnie tą przedstawioną na zdjęciu jak i Smoky. Cocoa Blend już u mnie od jakiś dwóch tygodni i nie używam niczego innego od tego czasu. Nie chcę dawać jeszcze ostatecznego wyroku, ale póki co jestem oczarowana tą jakością i oczywiście przepięknym opakowaniem.
Wibo, Million Dollar Lips nr 1- o tych pomadkach pojawił się już osobny post - KLIK. Zakochana w formule dokupiłam najjaśniejszy odcień, który idealnie sprawdza się na co dzień. 
MySecret, kredka do ust nr 4 Marsala- potrzebowałam jakiejś konturówki do ciemnych pomadek i akurat będąc w Naturze widziałam tę z MySecret na promocji. 


Calypso, gąbeczki do demakijażu- widziałam je na którymś blogu i skuszona niską ceną postanowiłam je wypróbować do zmywania makijażu twarzy. Sprawdzają się u mnie póki co całkiem dobrze. 
Mixa, płyn micelarny- ze zmywaniem makijażu oczu zawsze mam wielki problem. Mam bardzo wrażliwe oczy, które z byle powodu potrafią łzawić i robić się czerwone. W swojej kosmetyczce mam dwa produkty do demakijażu, które okropnie mnie podrażniają i już nie miałam siły się z nimi męczyć, dlatego po przejrzeniu wielu postów skusiłam się na płyn z Mixy. Jedno co mogę powiedzieć to- tak, na to czekały moje oczy. Na pewno napiszę na temat tego produktu osobny post.

Napiszcie mi koniecznie, co Wy kupiłyście w ostatnim czasie :) Jakieś perełki? 



2 komentarze:

  1. Mam cocoa blend, Zoeva ma super pigmentację :) gąbeczki tez są świetne, ale używam ich do maseczek nie do demakijażu

    OdpowiedzUsuń