niedziela, 19 czerwca 2016

Dorota Świątkowska- Moje wypieki (porównanie książek)


Dzisiaj przyszła pora na recenzje moich trzech ulubionych książek do pieczenia niebiańskich deserów. Jeżeli mam być szczera to zazwyczaj stawiam na szybkie, nieskomplikowane dania, ale gdy w ręce wpadła mi pierwsza część serii "Moje wypieki i desery" coś się zmieniło i postanowiłam wreszcie odważyć się na coś bardziej kreatywnego w kuchni. Najlepiej zacząć od tego co się najbardziej lubi, dlatego w moim przypadku są to książki z różnymi ciastami, tortami, ciasteczkami itd. Już wcześniej zaglądałam na bloga Doroty Świątkowskiej- to właśnie klimat jej strony i przepiękne zdjęcia natchnęły mnie do kupna jej książek. Są one o wiele wygodniejszą formą niż ciągłe zaglądanie w kuchni do laptopa. 
Udało mi się przy pomocy mojego M. (który swoją drogą jest wielkim fanem moich udanych/nieudanych prób kulinarnych) zdobyć wszystkie wypuszczone przez Dorotę książki. Jedne lubię bardziej, inne mniej. Dzisiaj chcę krótko zrecenzować każdą z nich i wyłonić tę moim zdaniem najlepszą część i tę nieco gorszą, choć i tak muszę przyznać, że nie żałuje kupna żadnej z nich. 
Jeżeli tak jak ja, jesteście fanami deserów i lubicie sami tworzyć słodkości do zapraszam dalej:





Pierwsza część ma 303 strony, została wydana przez wydawnictwo EGMONT i w regularnej cenie kosztuje 69,90zł. Jak widzicie sam wygląd książki zachęca do jej kupna. Jako kobieta bardzo sobie cenię taką dbałość o wygląd. Kolorowe kartki, piękne, duże zdjęcia- cudo. Książka została podzielona ze względu na rodzaj deseru/wypieku. Mamy tu babeczki, ciasteczka, tarty, serniki, torty itd. Szczerze mówiąc taki podział najbardziej mi odpowiada, jest przejrzysty i szybko możemy odszukać co chcemy upichcić. Na początku każdego przepisuje znajduje się króciutki opis deseru, a niżej dokładnie podane składniki i wykonanie poszczególnych etapów. Bardzo przydatne okazało się umieszczenie w książce przeliczniku kuchennego, przepisów specjalnych (czyli podstawy, które często sprawiają problem) i indeksu rzeczowego, który jest bardzo pomocny kiedy np. mamy truskawki i nie chcę nam się wertować po kolei każdej strony w znalezieniu odpowiedniego przepisu. Do tego całkowicie zauroczył mnie motyw babeczek na tylnej stronie. "Moje wypieki" zostały umieszczone w twardej oprawie, dzięki czemu książka jest odporna na zniszczenia, ale też nieco waży. Ze spokojem mogę Wam polecić wypróbowane przeze mnie przepisy takie jak: razowe ciasteczka z nutellą, blondie, jagodowa panna cotta czy też tort śmietankowo-truskawkowy.


Druga z kolei część wita nas różową okładką i pięknym zdjęciem trufli. Książka została wydana przez to samo wydawnictwo, kosztuje 69.90zł i ma 300 stron. Oprawa graficzna jest tak samo ujmująca jak w przypadku pozostałych części. Wszystko zostało pięknie dopracowane. Tym razem przepisy zostały podzielone według poszczególnych świąt- urodziny, Halloween, Boże Narodzenie itd. Szczerze mówiąc nie do końca jest to dla mnie praktycznie rozwiązanie, większość przepisów jest dość uniwersalna i nie przypasowałabym ich do jednej kategorii. Zdecydowanie wolę podział, który znajdował się w pierwszej części. Tak jak poprzednio mamy tu opisy, indeks, przelicznik. Jednym słowem, jestem zachwycona. Sprawdzone przeze mnie przepisy to: pizzerki, cytrynowa pavlova czy też ciasteczka wielkanocne.


Ostatnią częścią jest wznowienie debiutu Doroty Świątkowskiej i dodatkowe dziesięć przepisów. Tym razem mamy istnie cytrynową oprawę graficzną. Niestety książka jest zdecydowanie mniejsza- ma 240 stron i kosztuje 49,90, wydawnictwo nie uległo zmianie. Tutaj spis treści jest w ogóle nie uporządkowany, nawet alfabetycznie co jest dla mnie wielkim minusem. Co niestety muszę również zaznaczyć to to, że niektóre przepisy pojawiły się już we wcześniejszych częściach (np. blondie, pierniczki, tort z biała czekoladą i malinami itd.). Nie wiem czy jest to niedopatrzenie autorki, czy może coś innego, ale dla posiadacza wszystkich książek jest to po prostu marnowanie stron, na których mogłyby się znaleźć inne przepisy. Cytrynowe wydanie nie posiada już indeksu rzeczowego, przelicznika i specjalnych przepisów. Sprawdzone przeze mnie przepisy to: mazurek kajmakowy.


Zdecydowanie moim numerem jeden jest część pierwsza (czarna lub biała), a niestety najgorzej wypadła u mnie część ostatnia ("cytrynowa"). Nie mniej jednak jestem zadowolona, że mam je wszystkie u siebie. Znajdziemy w nich przepisy zarówno proste, jak i te już bardziej skomplikowane. Ponadto sprawdzam często przepisy na blogu Pani Doroty (KLIK), żeby sprawdzić jak innym osobom wyszedł dany deser i czy warto zwrócić na coś szczególną uwagę. Mam nadzieję, że w tym roku wyjdzie kolejna część, która oczywiście na pewno zawita w mojej kuchni :)

Jakie są Wasze ulubione książki kucharskie? Koniecznie dajcie mi znać :)

4 komentarze:

  1. Też uwielbiam tego bloga, ale na książkę raczej się nie skuszę, choć w kuchni powinnam spędzać zdecydowanie więcej czasu niż aktualnie :P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam te książki i nawet przeglądałam :) są super!
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń