poniedziałek, 23 maja 2016

Makeup Revolution- Death by chocolate



Dzisiaj przychodzę do Was z postem na temat czekoladowej palety z Makeup Revolution. Zaraz po moim powrocie do Polski (luty) zwróciłam uwagę, że już od tak dawna nie kupowałam żadnych cieni, że niewiele mi ich zostało i czas zdecydować się na jakąś paletę. Początkowo zastanawiałam się nad Zoevą (do której nadal wzdycham i jestem pewna, że to właśnie te palety kupie następnym razem), ale gdy zobaczyłam te czekoladowe opakowania z Makeup Revolution, wiedziałam, że to właśnie będzie to. Zdecydowałam się na dwie palety- ciemną czekoladę, o nazwie Death by chocolate, o której napiszę Wam dzisiaj i na białą czekoladę- Naked chocolate.





Produkt dostaniemy w większości drogerii internetowych za 39,90zł. Paleta przychodzi do nas w kartonowym pudełku. Z tyłu możemy dostrzec niezbyt dokładne odwzorowanie kolorów. Sama "czekolada" jest wykonana z porządnego plastiku. Zakochałam się w tej spływającej czekoladzie. Wszyscy zwracają uwagę na to opakowanie, jest przesmaczne :) Z tyłu palety widzimy jej nazwę. 


W środku znajdziemy duże, dobrej jakości lusterko i oczywiście 26 cieni. Myślę, że bardzo dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie w palecie, dwóch większych, cielistych cieni, których większość z nas najczęściej używa. Widać, że producenci to przemyśleli. Każdy cień ma swoją nazwę. 


Czy paleta pachnie czekoladą? Określiłabym to raczej jako słodką chemię, co w żadnym przypadku mi nie przeszkadza, ponieważ na powiecie zapach się ulatnia. Zawsze ten chemiczny czekoladopodobny zapach jest miłą odmianą. Zdecydowanie wolę takie rozwiązanie, niż pudrowe "babcine" zapachy cieni.

Jestem bardzo zadowolona z tej palety. Z całą pewnością sprawdza się u mnie lepiej niż jej biała siostra. Cienie raczej nie mają tendencji to osypywania się, a pigmentacja całkowicie mnie zadowala. Dobrze się nimi pracuje i na całe szczęście nie są ani suche, ani tępe. Określiłabym ich konstytencję jako delikatnie mokrą dzięki czemu dobrze trzymają się na powiece. Cienie ładnie ze sobą współgrają, nie znikają przy rozcieraniu. Przy pomocy Death by chocolate jesteśmy w stanie wykonać makijaż dzienny, jak i wieczorowy. Za taką cenę jakość jest naprawdę wspaniała. 

Palety z Makeup Revolution są wzorowane na czekoladowych paletach z Too Faced, ale w żadnym wypadku mi to nie przeszkadza. Wizualnie bardziej podoba mi się tańsza wersja. Zdecydowanie polecam tę paletę każdemu, choć fanki ciepłych cieni powinny zainteresować się bardziej białą  lub mleczną wersją. Poniżej wstawiam zdjęcia wszystkich odcieni, które znajdują się w naszej czekoladzie. Moimi ulubieńcami jest devour me jako cień do brwi, dipped na całą powiekę i break me up w załamaniu.

Dajcie koniecznie znać jakie są Wasze ulubione palety do makijażu :)






1 komentarz:

  1. Może w końcu się zbiorę i zamówię tą paletkę, ciekawi mnie od pół roku :D
    karolinagutowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń