niedziela, 24 kwietnia 2016

Obejrzane filmy (4)



Oparta na prawdziwych wydarzeniach poruszająca historia przyjaźni dwojga ludzi, która na zawsze zmieniła ich życie. Pojawienie się ekscentrycznej starszej pani w jednej z eleganckich dzielnic Londynu budzi niepokój jej mieszkańców. Panna Shepherd mieszka bowiem w vanie, którego, jak twierdzi, zaparkowała "tymczasowo" na podjeździe domu Alana Bennetta. Spędziła tam kolejnych 15 lat. Z każdym dniem relacje tych dwojga zacieśniają się, przechodząc powoli w prawdziwą przyjaźń.

O tym filmie chcę wspomnieć jako pierwszym, ponieważ wywarł na mnie najlepsze wrażenie i jak mam być szczera- na pewno obejrzę go ponownie. Na filmwebie produkcja ta jest zaliczana do gatunku dramatu i biografii. Z całą pewnością dodałabym tam jeszcze komedię. Zawsze z wielką przyjemnością oglądam filmy oparte na faktach. Jedne są bardziej, inne mniej prawdziwe, jednak Dama w vanie podbiła moje serce. Z jednej strony mamy prześmieszne dialogi (szczególnie polecam osobom, które lubią angielski humor), świetnych aktorów (czy istnieje ktoś kto nie lubi Maggie Smith?), a z drugiej piękną i wzruszającą, jednak zachowaną w normalnym, nieprzesadzonym tonie historię. Polecam ten film każdemu, a szczególnie fanom Angielskich produkcji. Jest to jeden z lepszych jakie ostatnio widziałam, a Maggie Smith choć ma swoje lata to nadal daje z siebie wszystko jako aktorka.


Chińczyk Wei Ling Soo jest najznamienitszym iluzjonistą swoich czasów, ale mało kto wie, że za jego sceniczną maską kryje się arogancki Anglik - Stanley Crawford (Firth), żywiący wyjątkową awersję do wszelkiej maści spirytystów. Za namową przyjaciela Stanley wyrusza z misją do położonej na Lazurowym Wybrzeżu posiadłości rodziny Catledge. Na miejscu, udając zamożnego biznesmena, ma zdemaskować oszustwa pięknej kobiety-medium - Sophie Baker (Emma Stone), rzekomo potrafiącej czytać w myślach i rozmawiać z duchami. Zadanie Stanleya skomplikuje się, gdy on sam wpadnie w sidła zniewalającego uroku Sophie, a próbka niezwykłych zdolności medium na dobre zachwieje wszystkim, w co dotychczas wierzył.

Być może niektórzy z was pamiętają, że jestem wielką fanką Colina Firtha i oglądam każdą produkcję, w której zagrał. "Magia w blasku księżyca" była w kinach już jakiś czas temu, ale niestety nie miałam czasu iść na seans i w rezultacie obejrzałam ten film dopiero teraz. Cóż mogę powiedzieć. Najbardziej spodobał mi się sarkastyczny humor Stanley'a i przepiękne widoki na Prowansję. Akcja odbywa się w latach 20, więc te sukienki, sposób ubioru- jak najbardziej do mnie przemówiły. Niestety gorzej już było z fabułą. Powiedziałabym, że najciekawszy był początek filmu i sam jego koniec, w środku nieco się nudziłam, ale dla pięknej Prowansji i Firtha w roli głównej i tak warto zobaczyć tę produkcję.



Opowieść o młodzieńczych latach wyjątkowej królowej, której panowanie przeszło do historii jako "epoka wiktoriańska". Już jako nastolatka Wiktoria potrafiła uniezależnić się od zaborczej matki oraz jej nieprzychylnego małżonka, a w miesiąc po 18 urodzinach została królową Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. Wkrótce potem los postawił na jej drodze księcia Alberta i serce młodej monarchini zaczęło bić szybciej. Zdając sobie sprawę, że młodzieniec jako młodszy syn pomniejszego niemieckiego księcia nie śmiałby poprosić o rękę królowej Wielkiej Brytanii, Wiktoria postanowiła przejąć inicjatywę…

Film do obejrzenia dla każdego fana filmów kostiumowych i historii Anglii. Fabuła całkowicie oparta na faktach, a Emily Blunt, choć początkowo nie mogłam jej sobie wyobrazić w tej roli- zagrała dobrze. Myślę, że jeżeli ktoś nie zna historii Wiktorii, która była w swoim rodzaju buntowniczką i postanowiła sama zawalczyć o swoją miłość- to jak najbardziej polecam. Film dobry, aczkolwiek nie miał w sobie czegoś co by mnie ujęło. Brakowało mi chemii między głównymi aktorami, przez co trudno było uwierzyć w tak w wielką miłość na ekranie godną takiego ryzyka. 


Dwoje astronautów szuka sposobu przetrwania, kiedy ich stacja zostaje prawie całkowicie zniszczona przez szczątki satelity. 

Czy ktoś jeszcze nie widział tego filmu? Obejrzałam go tydzień temu i mając w głowie "Marsjanina" nie sposób nie porównać choć trochę tych filmów. Niestety nie ma o czym mówić. "Grawitacja" w wykonaniu Sandry Bullock zupełnie mnie nie przekonała, a wręcz momentami śmieszyła swoim przerysowaniem, głupotą głównych bohaterów i po prostu nudziła. Akcja dzieje się cały czas w kosmosie, czyli w programach komputerowych, więc w takich produkcjach, poziom filmu zależy od tego czy główny bohater podoła roli i nas zaciekawi czy też nie. Niestety w porównaniu z "Marsjaninem", film ten wypadł po prostu słabo. Może gdybym obejrzała "Grawitację" jako pierwszą byłoby inaczej, no ale niestety. Jestem ciekawa jak tam Wasze wrażenia z tego filmu :)


Anglia, XVIII wiek. Wdowa i jej trzy skrajnie różne od siebie córki zostają zmuszone do opuszczenia rodzinnej posiadłości.


Każdy z nas słyszał o śmierci naszego Snape'a- Alana Rickmana. Idąc tym tropem postanowiłam zobaczyć w jakich filmach grał i czego jeszcze nie widziałam. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zagrał w "Rozważnej i romantycznej"- kultowym, nieco starym już filmie. Zdałam sobie sprawę, że nigdy nie widziałam tej produkcji w całości, na spokojnie. Nie zawiodłam się. Jako wielka fanka Pana Darcy'iego i innych ekranizacji książek Jane Austen, ta tylko potwierdziła moją opinię, że te filmy ogląda się z czystą przyjemnością. Uwielbiam oglądać i poznawać tamtejsze realia i aż miło się patrzy na bardzo młodą Emmę Thompson i oczywiście Alana. 

Dajcie znać co Wy ostatnio widziałyście :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz