sobota, 12 marca 2016

Obejrzane filmy (3)


W komentarzach dajcie mi znać co ostatnio wy obejrzeliście i jakie były Wasze wrażenia.



W Hollywood trwają prace nad wielkim filmowym widowiskiem - "Ave, Cezar!" Film ma oszołomić widownię, zgarnąć wszystkie nagrody i stać się wizytówką potęgi Fabryki Snów. Do wielkiej produkcji zaangażowano setki statystów, kaskaderów, uznanych scenografów, słynnego reżysera i wielkie gwiazdy. Oraz jego - Bairda Whitlocka (George Clooney), ikonę kina, supergwiazdę, przedmiot westchnień kobiet i mężczyzn na całym świecie. Tyle, że Whitlock zostaje porwany... Producenci filmowi rwą włosy z głowy, całym zamieszaniem zaczyna się interesować plotkarska prasa.

Rzadko kiedy uda mi się wyjść do kina (brak czasu lub po prostu wściekam się na stale rosnące ceny biletów), a gdy mam już taką możliwość nigdy nie ma nic co by mnie zainteresowało. Razem z M. wybraliśmy film, którą zaciekawił nas dobrą obsadą i chcieliśmy miło spędzić wieczór, pośmiać się, obejrzeć coś lekkiego. Pierwszy raz zdarzyło się mi być na filmie, gdzie po pół godzinie 1/3 sali wyszła z kina. Moim zdaniem jest to jeden z najgłupszych (i nie, nie tych głupich, ale śmiesznych) filmów jakie w życiu widziałam. Fabuła, ani nie była zabawna, ani nie miała sensu. Wyrzucone pieniądze w błoto. Podkreślam, że to tylko moja opinia, ponieważ mój M. dziwnych trafem bawił się bardzo dobrze :)

Po śmierci żony Oren Little (Michael Douglas) staje się zgorzkniałym, zamkniętym w sobie człowiekiem, stroniącym od kontaktów z innymi. Jednak pewnego dnia na prośbę syna zmuszony jest przyjąć pod swój dach 9-letnią wnuczkę (Sterling Jerins). Rezolutna dziewczynka niespodziewanie wnosi w jego życie odrobinę radości. Dzięki niej Oren zaprzyjaźnia się z mieszkającą po sąsiedzku Leah (Diane Keaton), która także czuje się samotna po śmierci ukochanej osoby. Czy na emeryturze jest jeszcze miejsce na miłość?
Film z takim duetem w roli głównej nie mógł mnie zawieść i to właśnie przy nim dobrze się bawiłam. Produkcja do obejrzenia na jeden wieczór, ale dla takich aktorów warto. Wątek sam w sobie bardzo oklepany, ale czego to myśmy jeszcze nie widzieli w kinach? Diane Keaton jak zawsze wyglądała przepięknie. Polecam na miły, spokojny wieczór.


Biznesmen z Nowego Jorku staje przed wyborem między karierą a miłością jego życia.

Jak widzicie jedyny opis filmu jaki znalazłam jest dość skąpy. Dodałabym do niego jeszcze jedno słowo: "gołębie, dużo gołębi". Zobaczyłam, ponieważ nie widziałam Dornana w żadnej innej roli jak w tej Greyowskiej. Szczerze powiedziawszy na większą uwagę zasługuje zupełnie nieznana Charlotte, która zauroczyła mnie swoją naturalnością i nie-hollywoodzką urodą. Pięknie zagrała. Romantyczny, gołębi film na jeden wieczór i dla fanek Doriana.


Życie dr Alice Howland (Julianne Moore), wykładowczyni Uniwersytetu Columbii, jest spokojne, ustabilizowane i szczęśliwe. Wraz z mężem (Alec Baldwin) ma troje dorosłych i dorastających dzieci – Annę (Kate Bosworth), Toma (Hunter Parrish) i najmłodszą – Lydię, w której postać wciela się Kristen Stewart. I kiedy wydaje się, że nic nie zmąci rodzinnego szczęścia, mająca drobne problemy z pamięcią Alice otrzymuje druzgocącą diagnozę – choruje na rzadką odmianę dziedzicznego Alezheimera. Dramat paraliżuje życie rodziny, Anna jest matką bliźniąt, a każde z dzieci Alice jest zagrożone chorobą

Jeżeli jeszcze nie widzieliście tego filmu to naprawdę macie co żałować. Zdecydowanie figuruje u mnie wysoko na liście najlepszych filmów jakie ostatnio widziałam. Uwielbiam Julianne Moore, ale w tej roli, w tej historii, oczarowała mnie całkowicie. Film niesamowicie daje do myślenia, aż strach pomyśleć jakby to było znaleźć się na miejscu głównej bohaterki. Nie potrafię sobie wyobrazić tych emocji i wpływu jaki choroba Alzheimera ma też na całą rodzinę chorej osoby. Piękny, niezwykle wzruszający. Koniecznie obejrzyjcie.  



Adam Jones (Bradley Cooper) to charyzmatyczny szef kuchni, który w młodym wieku zyskał rozgłos jako guru paryskich restauratorów. Podążał własną ścieżką i tworzył intrygujące połączenia smaków. Nie udźwignął jednak ciężaru sławy, zniknął z pierwszych stron gazet i rozpłynął się w powietrzu. Teraz, wolny od wszelkich uzależnień, próbuje swoich sił w sercu kulinarnego Londynu. Gromadzi doborową załogę, by stworzyć najlepszą restaurację na świecie. Czy, kierując grupąutalentowanych ekscentryków, zdoła wspiąć się na kulinarny Olimp? Czy uczucie do pięknej Helene (Sienna Miller) nie przeszkodzi mu w zdobyciu upragnionej, trzeciej gwiazdki Michelin? 


Chciałam zobaczyć i zobaczyłam. Uwielbiam wszystkie filmy gdzie mogę popatrzeć sobie na pyszne dania. Fabuła z reguły jest taka sama, jednak sam Bradley niezwykle ubarwia cały film. Ahh ten Cooper i jedzenie. Widzimy tutaj kolejną walkę o słynne gwiazdki Michelina. Smaczna historia, dobrze się oglądało, ale pamiętajcie żeby mieć przy sobie coś do jedzenia. Jeżeli chodzi o taki typ filmów to zdecydowanie bardziej podobała mi się fabuła we filmie "Podróż na sto stóp". 

8 komentarzy:

  1. O jejku, Alice! To mój ukochany film. Co prawda, złamał mi serce i rozszarpał psychikę, ale trudno. Warto było obejrzeć! Również wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie :)

    pozdr,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh to prawda, jeszcze długo po jego obejrzeniu myślałam o tej całej historii :)

      Usuń
  2. oglądałam tylko "Ugotowany" i bardzo mi się ten film podobał, a co do reszty z to z pewnością zerknę w najbliższym czasie.
    Serdecznie pozdrawiam.
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam szczególnie Motyl Alice :)

      Usuń
  3. Musze obejrzeć "Ave Cezar"!

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam tylko o Ugotowanym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam "Ugotowanego", jak dla mnie genialny film 😃
    Bardzo interesuje mnie "Ave Cezar", słyszałam dużo dobrych opini na jego temat 😊 Mam nadzieję, że w niedługim czasie nadrobie zaległości i go obejrzę 😄
    Zapraszam do komentowania i obserwowania mojego bloga, dopiero się rozkręca 😝 www.hihilandia.blogspot.com 😘

    OdpowiedzUsuń