wtorek, 3 listopada 2015

Moja październikowa, makijażowa rutyna

Jako, że na pewien czas wyemigrowałam do Belgii, mogłam wziąć ze sobą tylko jedną kosmetyczkę (całą resztę walizki zajęły moje ubrania i słoiki z ogórkami kiszonymi- swoją drogą przez całą podróż bałam się czy nie dokonają one autodestrukcji pozostawiając swoją woń na moich ciuchach), więc niestety a może i stety mój makijaż został zredukowany do zaledwie paru kosmetyków. Jak się okazało, bardzo dobrze czuję się z takim minimalizmem- choć niestety mam tu paru nieprzyjaciół, których używać nie lubię, ale żal mi jest ich wyrzucić. Dzisiaj postanowiłam się z wami podzielić moimi skromnisiami, a może też liczę na to, że po prostu poradzicie mi jakie kosmetyki się u was sprawdzają.
Dla fanów kotów- kosmetyczkę kupiłam miesiąc temu w Primarku za 5euro- możliwe, że ktoś ją tam jeszcze odkopie. To była miłość od pierwszego niemego miau :)




Jest tak urocza, idealna na podróże, że nie mogłam się powstrzymać. Nie martwcie się, oczywiście kosmetyczka, z którą tutaj przyjechałam jest o wiele większa.


Tutaj właśnie pojawia się pierwszy problem- ten oto tutaj puder o niekończącej się pojemności, ani trochę się u mnie nie sprawdza. Wystarczy, że słońce świeci mi w twarz i już po chwili świece się jak bombka (a to przecież jeszcze nie ten okres). Polecacie jakiś dobry puder? Najlepiej łatwo dostępny.


Szczerze mówiąc już od dawna nie miałam tuszu z innej firmy. Już jakiś czas temu rozpoczęłam mój ranking na najlepszy tusz Bourjois i do teraz ciągle testuje kolejne opakowania. 


Tutaj również coś z czego nie jestem do końca zadowolona. Posiadaczki gęstych brwi wiedzą co się z nimi dzieje po jeden nocy na poduszce- każdy włos w inną stronę. Ta maskara jedynie nadaje im koloru, ale niestety nadal nie ujarzmia brwi. 


Ostatnimi czasy, moje róże porzuciłam w kąt na rzecz bronzerów. Ten oto tutaj jest moim ulubieńcem- taniutki, ładne opakowanie (mam go już rok i jeszcze się nie rozwaliło) i dodatkowo całkiem przyzwoicie trzyma się na twarzy. 


Mój ukochany krem BB- to już moja 3 tubka. Bardzo podoba mi się efekt jaki daje- nie ma tutaj mowy o żadnym mocnym kryciu, ale pięknie stapia się z cerą i jako posiadaczka bardzo suchej skóry nigdy nie narzekałam na suche skórki.


Zazwyczaj preferuje czarną/brązową kreskę na powiece, jednak ostatnio coś mnie podkusiło, żeby coś zmienić. Zaopatrzyłam się w eyeliner z Golden Rose w kolorze metalicznej szarości (Callmeblondie używa złota z tej serii i tą przez nią się skusiłam). Swatch będzie na dole.


Tutaj mój ulubiony odcień na sezon jesienno-zimowy. Fioletowa pomadka z Rimmela, jest naprawdę przepiękna jednak przez to, że jest też nawilżająca trzeba mieć ze sobą lusterko żeby móc kontrolować czy nadal jest na swoim miejscu. Swatch będzie na dole.


Nie będę już nic więcej pisać o tym korektorze, gdyż jest on już wszystkim dobrze znany. Mogę tylko powiedzieć, że pozostanie już na długie czasy w mojej kosmetyczce, bo lepszego korektora od tego nigdy nie miałam. 


5 komentarzy:

  1. Awww jaka urocza kosmetyczka *.* A puder znam i u mnie o dziwo sprawdza się całkiem dobrze. Fajny jest puder sypki z Bourjois może ten by Ci się spodobał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo byłam zadowolona z niego, ale teraz chyba po prostu potrzebuje większej trwałości- o tym z Bourjois nic nie słyszałam, więc tym bardziej jestem ciekawa :D Na pewno wypróbuję!

      Usuń
  2. Pal licho kosmetyki. Za to kosmetyczkę podprowadziłabym Ci od razu! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co jak co, ale kosmetyczka skradła moje serce! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kosmetyczka i mnie urzekła kompletnie!

    OdpowiedzUsuń